Marzy Ci się chłodny, stylowy odcień popielatego blondu, ale zerkając w lustro widzisz rudość, której nie powstydziłaby się sama Merida Waleczna? Nie jesteś sama! Farbowanie rudości to zadanie dla cierpliwych, zdeterminowanych i… przygotowanych. W tym artykule przeprowadzę Cię przez wszystkie etapy zgrania ognia z lodem, czyli jak efektywnie nałożyć popielatą farbę na rude włosy i nie wyjść z tego z zielonym efektem specjalnym w gratisie.
Dlaczego rudy nie lubi popielatego?
Rude włosy – naturalne lub farbowane – mają to do siebie, że noszą w sobie dużo ciepłych pigmentów: czerwieni, miedzi, złota. Z kolei popielaty kolor włosów należy do chłodnych tonów – czyli totalna odwrotność. Przesunięcie się z „czerwonego dywanu” do „lodowego pałacu” wymaga więc nieco chemicznej dyplomacji. W przeciwnym razie możesz skończyć z kolorem, który przypomina brudnawy zielony albo zużytą gąbkę do naczyń. Ups.
Przygotuj pole bitwy – czyli pre-pigmentacja i rozjaśnianie
Musimy szczerze – żeby popielata farba na rude włosy zadziałała tak, jak w katalogu fryzjerskim (a nie jak z horroru klasy B!), trzeba przygotować grunt. Właściwy proces zwykle zaczyna się od rozjaśniania. Tak, tak – rude pasma trzeba rozjaśnić do żółtego lub prawie białego blondu. Tylko wtedy popielata farba ma szansę dobrze „złapać”. Jest to inwazyjne, ale w tym wypadku nieuniknione. Jeśli robisz to w domu, koniecznie zaopatrz się w dobrej jakości rozjaśniacz i Olaplex lub jego kuzyna – by zachować włosy na głowie, a nie w odpływie prysznica.
Krok drugi: tonizacja – czyli kierunek chłód!
Po rozjaśnianiu, włosy często mają dość niefortunny odcień kanarkowego blond. To moment na tonizację – czyli nałożenie półtrwałej farby lub tonera, który zneutralizuje resztki ciepłych pigmentów. Wybieramy odcienie srebrne, fioletowe lub niebieskie – w zależności od poziomu rudości, który został po rozjaśnianiu. Można użyć specjalnego tonera lub… fioletowego szamponu, ale nie licz na cuda po jednym myciu. To działa, ale jak joga – tylko regularnie.
Właściwa akcja: farbowanie popielatym
Kiedy Twoje włosy już wyglądają jak podkład pod lodowy pałac, czas na głównego bohatera – popielaty kolor. Na tym etapie nakładamy popielatą farbę na rude włosy (które już są w stanie przed-popielatym). Wybieraj farby oznaczone cyferkami z końcówką .1 lub .11 – to popularne oznaczenia popielatych tonów. Np. 9.1 to bardzo jasny popielaty blond. Pamiętaj jednak, że popielate farby często „gaszą” kolor i mogą dodać nieco szarości, więc nie zdziw się, jeśli nowy look będzie miał nutkę „paryskiej mgły” zamiast „słonecznego Kalifornii”.
Pomoc w potrzebie – kiedy kolor znów zaczyna ogrzewać
Popielate odcienie mają jedną wadę – są jak zimna kawa: szybko tracą swoją świeżość. Chłodne tony wypłukują się szybciej, a rudawe pigmenty chętnie wracają jak nieproszeni goście na imprezie. Tu przydadzą się produkty utrwalające kolor – szampony i maski z niebieskim lub fioletowym pigmentem. Są jak lodowaty patrol, który utrzymuje chłodny porządek na głowie.
Co jeśli nie wyjdzie?
Jeśli mimo starań, Twoje rude włosy zamieniły się nie w popielaty blond, a w zielone bagno Shreka, nie panikuj. Są specjalne szampony i tonery neutralizujące zielenie – szukaj produktów z czerwonymi pigmentami lub sięgnij po tzw. „color remover”. A jeśli boisz się jak ognia kolejnych eksperymentów, popielata farba na rude włosy może lepiej sprawdzić się w rękach profesjonalisty. W końcu fryzjer to nie tylko nożyczki, ale i chemiczny strateg wojenny.
Efektywne nałożenie popielatej farby na rude włosy to proces, który wymaga od nas więcej niż tylko odwagi. To walka z pigmentem, cierpliwość przy tonowaniu i logistyczne planowanie domowych spa. Ale – jeśli zrobisz to dobrze – efekt może być spektakularny! Chłodna elegancja, instagramowe selfie i pytania znajomych: Jak Ci się udało? Wtedy wystarczy uśmiech i odpowiedź: „To tajemnica (i 3 godziny w łazience).”