Masz dość swoich smętnie opadających włosów, które nawet nie udają, że chcą mieć objętość? Marzysz o bujnej czuprynie, która doda ci +10 do pewności siebie i sprawi, że każde wyjście będzie jak pokaz mody? Dobrze trafiłaś! Oto przewodnik krok po kroku, jak osiągnąć idealnie puszyste włosy, niezależnie od ich długości, grubości i humoru o poranku.
Nie zaczynaj od końca – pielęgnacja to podstawa
Zanim sięgniesz po lakier, szczotkę i modlitwę, zadbaj o fundamenty sukcesu, czyli odpowiednią pielęgnację. Jeżeli masz włosy, które z natury są cienkie i lejące, niestety – nawet najdroższa szczotka nie uczyni z nich lwią grzywę sama z siebie.
Wybieraj szampony i odżywki o działaniu zwiększającym objętość. Szukaj w składzie takich bohaterów jak proteiny ryżowe, kolagen i ekstrakt z bambusa. Unikaj obciążających silikonów, które co prawda dodadzą blasku, ale sprawią też, że Twoje włosy opadną z sił (i z objętości). Peeling skóry głowy raz w tygodniu? Jak najbardziej – bo włosy, które wyrastają z czystego gruntu, rosną z większą motywacją.
Suszarka – Twój nowy BFF
Dobrze wysuszone włosy to trzy czwarte sukcesu. Jeśli zwykle pozwalasz im schnąć samodzielnie, robisz im (i sobie) krzywdę. Aby osiągnąć fluffy hair godne reklamy szamponu, użyj suszarki z dyfuzorem lub koncentratorem powietrza.
Pochyl głowę do dołu i susz włosy w kierunku przeciwnym do ich naturalnego wzrostu. Nie, to nie jest rytuał voodoo – to sprawdzona metoda na maksymalną objętość. Użyj sprayu termoochronnego z funkcją unoszenia od nasady, a potem wysusz włosy chłodnym powietrzem dla utrwalenia efektu. Trochę przypomina to pieczenie bezy, ale przecież idziemy po rezultat, nie po konwenanse.
Stylizacja z głową (i szczotką)
Skoro już mamy podstawę, czas na wisienkę na torcie – stylizację. Lokówka, prostownica z dużym wałkiem czy podkręcanie na szczotkę – wszystko zależy od tego, jaki look preferujesz. Kluczem jest unoszenie pasm od nasady podczas stylizacji. Możesz też zaprosić do współpracy suchy szampon – aplikowany blisko skóry głowy nada teksturę i objętość jak po spacerze w wietrzną pogodę (ale bez fryzury „po wietrze”).
Nie bój się też trików retro: wałki na rzepy wracają do łask! Zawiniesz je na lekko wilgotne włosy, zostawisz na 30 minut, zdejmiesz i voilà – włosy jak marzenie. Fluffy hair? Jak z Pinterestu.
Długość ma znaczenie (ale nie to, co myślisz)
Długie włosy mogą wydawać się przytłaczające, ale to nie znaczy, że trzeba je od razu skracać. Warstwowe cięcie może zdziałać cuda nawet na Rapunzel. Im więcej warstw – tym łatwiej o uniesienie. Z kolei krótkie fryzury – boby, pixie cuts – już z definicji mają więcej „powera”, ale też wymagają więcej dokładności w stylizacji, by nie przypominać dzikiego jeża.
A średnie długości? Złoty środek! Są podatne na stylizację i łatwe do ujarzmienia. Żelazna zasada: niezależnie od długości – objętość zaczyna się przy nasadzie. Reszta to kwestia detonowania włosowego potencjału.
Domowe triki, które działają (choć brzmią dziwnie)
Czy wiedziałaś, że spanie z włosami upiętymi na czubku głowy (tzw. ananas) może dać Ci objętość next level? Albo że lekkie tapirowanie korony głowy szczotką z naturalnego włosia dodaje czuprynie życia? Nasze babcie wiedziały co robią! Rób to z wyczuciem – nie chcemy przecież zafundować sobie trwałych uszkodzeń na linii frontu włosowego.
Użyj mikrowłókien (takich jak w produktach typu hair fibers), jeśli masz rzadkie włosy – doskonale maskują prześwity i dają iluzję, że jesteś posiadaczką objętości godnej goddardowskich filmów SF.
Stylizuj z umiarem, ale utrwal z rozmachem
Niezależnie od tego, ile godzin spędzisz na układaniu fryzury – jeśli nie utrwalisz efektu, możesz go pożegnać szybciej niż chciałabyś przyznać. Lekkie spraye utrwalające, pudry do objętości czy pianki to Twoi sprzymierzeńcy. Uważaj tylko, by nie przesadzić – efekt hełmu z lat 80. nie wraca do mody (jeszcze).
Dobrym trikiem jest też „odświeżenie” włosów w ciągu dnia poprzez odchylenie głowy w dół i delikatne poroztrząsanie ich palcami. Czasem wystarczy też zamknąć oczy i udawać, że jesteś gwiazdą rocka. Serio – działa!
I masz to! Twój przepis na idealne, puszyste włosy gotowy. Niezależnie od tego, czy marzysz o grzywie bohaterki romansu, czy po prostu chcesz wyglądać jak człowiek po wyjściu z domu, trików nie brakuje. Pamiętaj, że fluffy hair to nie tylko kwestia produktu, ale też techniki, cierpliwości i… humoru. Jeśli chcesz poznać więcej sekretów bujnej fryzury i sprawdzić, co na ten temat myślą dziewczyny, zajrzyj tutaj. Puszystość to stan ducha i fryzury – więc daj się ponieść włosom!