Nieświęty przysmak – ale niemal bosko smaczny
Są takie desery, które mają status legendarny. Nie tylko dlatego, że smakują, jakby z nieba spadły, ale również z powodu historii, która się za nimi ciągnie. Kremówka papieska nie potrzebuje specjalnej reklamy – wystarczy wspomnieć, że była jednym z ulubionych smakołyków Karola Wojtyły, a więc papieża-Polaka. Dziś zapraszamy Cię na kuchenną pielgrzymkę – krok po kroku – po kremówka papieska przepis siostry Anastazji. I uwaga! Ten tekst może zawierać dużą ilość masła i… dobrego humoru.
Mistrzyni w fartuchu – Siostra Anastazja i jej kulinarna misja
Siostra Anastazja to nie byle kto. W klasztornym zapleczu kuchennym wyczarowywała cuda, które potem wychodziły poza mury klasztoru – w formie książek i przepisów. W kręgach kulinarnych uchodzi niemal za patronkę wypieków. Jej kremówka papieska przepis siostry Anastazji to przysmak z górnej półki boskiego menu. Ale spokojnie – choć brzmi jak eliksir z nieba, to da się go bez problemu przygotować w swojej ziemskiej kuchni. Czas więc podwinąć rękawy, wyjąć stolnicę i rozpocząć cukiernicze rekolekcje!
Składniki, które naładowane są rozkoszą
Na dwie warstwy ciasta francuskiego (czyli to, co wszyscy próbujemy rozwałkować bez łez):
- 2 płaty gotowego ciasta francuskiego – tak, można zrobić samemu, ale nie jesteśmy jeszcze w niebie
- cukier puder do posypania – bo kremówka bez cukru pudru to jak ministrant bez komży
Krem, który rozpływa się w ustach w sposób absolutnie grzeszny, czyli budyniowo-śmietankowa uczta:
- 1 litr mleka
- 200g cukru
- 2 opakowania budyniu śmietankowego (bez cukru)
- 250g masła – nie margaryny, tu nie ma kompromisów!
- 2 żółtka
- 1 opakowanie cukru wanilinowego
Ciasto z francą w nazwie – przygotujmy podkład
Przygotowanie ciasta francuskiego to dla niektórych akt heroizmu. Na szczęście, siostra Anastazja nie wymaga od nas cudów – można kupić wersję gotową i po prostu rozwinąć płaty, lekko je rozwałkować i upiec w temperaturze 200 stopni C przez około 15-20 minut. Pamiętaj, by nakłuć je widelcem – inaczej wyrośnie nieskromnie jak pycha…
Krem, który koi duszę i podniebienie
Zagotuj 3/4 litra mleka z cukrem i cukrem wanilinowym. W pozostałym mleku rozmieszaj budynie z żółtkami. Gdy mleko zacznie „mruczeć”, wlej mieszankę i gotuj do zgęstnienia, cały czas mieszając, żeby nie przypominało dzieła współczesnego artysty. Przestudź.
Potem – jakby nic się nie działo – ubij miękkie masło na puszystą masę i dodawaj porcjami budyń. I gotowe! Krem o konsystencji obietnicy – zostawiamy na chwilę, by miał czas się przegryźć z rzeczywistością.
Składanie – czyli komunia warstw
Jeden placek ciasta kładziemy na dno formy. Smarujemy wszystko kremem – bez oszczędzania, bo to nie sałatka dietetyczna. Na wierzch kładziemy drugi placek, delikatnie dociskając. Teraz wystarczy włożyć to cudo do lodówki na kilka godzin – najlepiej na noc, ale jeśli nie masz tej cierpliwości, nie ocenimy Cię zbyt surowo.
Czas na ostatnie namaszczenie – cukrem pudrem!
Po schłodzeniu – posypuj hojnie cukrem pudrem, aż kremówka zacznie wyglądać, jakby właśnie zeszła z chmurki z nieba. Pokrój na kwadraty, podaj z filiżanką dobrej kawy i czekaj na pochwały, które powinny być poprzedzone lekkim wzdychaniem zachwytu.
Ostatecznie, zrobienie kremówki papieskiej według przepisu Siostry Anastazji to nie tylko kulinarne przeżycie, ale też sposób, by poczuć trochę historii na podniebieniu. Ten deser, pełen śmietany, chrupiącego ciasta i niebiańskiego kremu, zasługuje na swoje święte miejsce w domowej książce kucharskiej. A jeśli jeszcze nie został beatyfikowany przez Twoje kubki smakowe – cóż, najwyższy czas to zmienić! Niech ten deser będzie Twoją małą pokusą wśród codziennych obowiązków.
Przeczytaj więcej na: https://mojkobiecyblog.pl/kremowka-papieska-wg-przepisu-siostry-anastazji/