Każdy z nas czasem odpływa myślami. Marzenia o wygranej w totka, romansie z idolem lub życiu na tropikalnej wyspie z gromadką psów brzmią całkiem niewinnie, prawda? Ale co jeśli takie fantazje stają się codziennym rytuałem, a realne życie schodzi na dalszy plan? Witaj w świecie maladaptive daydreaming – zjawiska, które z pozoru może wyglądać jak sympatyczna ucieczka od rzeczywistości, ale w rzeczywistości potrafi poważnie namieszać w życiu. Gotowi zanurzyć się w tej (a jednak nie do końca pożądanej) chmurce marzeń? Zapnijcie pasy, lecimy przez chmurki umysłowej ucieczki.
Maladaptive Daydreaming – czym to się je?
Zanim przejdziemy do konkretów, warto zaznaczyć, że maladaptive daydreaming to coś więcej niż zwykłe bujanie w obłokach. To stan, w którym fantazjowanie staje się kompulsywnym nawykiem – uroczystym rytuałem odprawianym godzinami. Termin ten po raz pierwszy został opisany przez profesora Eliezera Somera z Uniwersytetu w Hajfie i od tamtej pory zyskał nie tylko naukową uwagę, ale też społeczność osób, które się z nim utożsamiają.
Wyobraź sobie kogoś, kto potrafi przez kilka godzin dziennie tworzyć w głowie rozbudowaną sagę fantasy z pełnym zestawem bohaterów, dialogów i soundtrackiem. A teraz wyobraź sobie, że ten ktoś spóźnia się na spotkania, zawala pracę i nie może się skupić na rzeczywistości – bo ten drugi świat krzyczy głośniej. Brzmi znajomo? Czas przyjrzeć się objawom.
Objawy? Zauważysz je szybko, jeśli nie… śpisz z otwartymi oczami
Maladaptive daydreaming charakteryzuje się wyjątkową intensywnością marzeń dziennych. To nie są lekkie myśli typu „co dziś na kolację”, tylko pełnoprawne epickie historie. Do objawów należą m.in.:
- częste i długotrwałe odpływanie w świat fantazji (nawet kilka godzin dziennie),
- trudność w kontrolowaniu potrzeby fantazjowania,
- zaniedbywanie codziennych obowiązków i relacji,
- uzależnienie od powtarzających się rytuałów przy marzeniach (np. słuchanie muzyki, spacery w kółko po pokoju),
- poczucie wstydu lub frustracji z powodu życia w głowie bardziej niż na świecie.
Jeśli po lekturze powyższej listy masz ochotę napisać „ojej, to ja!”, to spokojnie. Jeszcze nie czas na panikę, ale może to moment, by lepiej zrozumieć siebie.
Jak wyjść z alternatywnego uniwersum? Czyli leczenie maladaptive daydreaming
Leczenie maladaptive daydreaming nie polega na brutalnym przebudzeniu za pomocą kubła zimnej wody. Kluczem jest zrozumienie, dlaczego mózg ucieka w fikcję i znalezienie zdrowszych sposobów na radzenie sobie z emocjami i stresem.
Najczęściej stosowane metody to:
- Psychoterapia: Zwłaszcza terapia poznawczo-behawioralna (CBT), która pomaga zidentyfikować przyczyny i schematy myślowe prowadzące do nadmiernych fantazji.
- Mindfulness: Medytacja i techniki uważności uczą życia „tu i teraz”, a nie „gdzieś indziej z Elvisem w tle”.
- Farmakoterapia: W niektórych przypadkach, szczególnie gdy MD współwystępuje z innymi zaburzeniami (jak ADHD czy depresja), lekarz może zalecić leki.
- Higiena snu i aktywność fizyczna: Zaskakująco skuteczne w redukowaniu nadmiaru „marzycielskiego czasu”.
Najważniejsze – nie katuj się za ucieczki w wyobraźnię. Twoje marzenia to część Ciebie, trzeba je tylko odrobinę zdyscyplinować (niekoniecznie kijem, raczej marchewką).
Jak przestać żyć tylko w swojej głowie – kilka życiowych trików
Zdarzyło Ci się zaspać na pracę, bo… „coś się działo” w Twoim fantazmatycznym uniwersum? Cóż, czas ruszyć na ratunek codzienności. Oto kilka rad z życia (i praktyki):
- Stawiaj cele na każdy dzień – realne, do odhaczenia. Marzenia nie znikną, ale przestają rządzić dich świecie.
- Zajmij głowę realnymi przygodami. Sport, nowe hobby, nawet puzzle 1000 elementów o nazwie „sztuka chaosu w salonie” – wszystko się liczy.
- Rozmawiaj z kimś. Czasem wystarczy powiedzieć „hej, mam problem z nadmiernym fantazjowaniem”, żeby znaleźć zrozumienie lub fachową pomoc.
- Ogranicz bodźce wyzwalające marzenia. Jeśli wiesz, że muzyka filmowa przenosi Cię na galaktyczne wojny, warto ją sobie dawkować z rozwagą.
Pamiętaj, że maladaptive daydreaming to nie wyrok, tylko sygnał od Twojej głowy, że coś trzeba przemyśleć. A skoro już tak pięknie potrafisz kreować światy – może uda Ci się wykreować też wersję siebie, która funkcjonuje w tym aktualnym, nieco mniej epickim, ale za to całkiem realnym uniwersum.
Fantazjowanie to cudowny dar – może tworzyć arcydzieła, łagodzić stres i pozwalać uciec na chwilę od szarej codzienności. Ale jak we wszystkim, liczy się balans. Jeśli czujesz, że Twoje życie coraz bardziej przypomina serial Netflixa, którego akcję kontrolujesz tylko Ty, warto zrobić krok w stronę rzeczywistości. Nie po to, by pozbyć się wyobraźni – ale by dać jej przestrzeń na zdrowych zasadach. Bo marzenia są po to, by je spełniać, a nie tylko w nich tkwić.
Przeczytaj więcej na: https://chiclifestyle.pl/maladaptive-daydreaming-czym-jest-objawy-leczenie-i-wsparcie/.