Jeszcze kilka lat temu Lechia Gdańsk była uznawana za czołowy klub Ekstraklasy, rywalizując ramię w ramię z potentatami ligowymi i kusząc szczęście w europejskich pucharach. Dziś? Cóż, historia zatoczyła koło, a kibice muszą na zmianę ściskać kciuki i zatykać oczy, śledząc mecze swojej drużyny. Rok 2023 był dla Lechii rokiem pełnym zwrotów akcji, turbulencji i… niekoniecznie pozytywnych rankingów. Przygotujcie herbatkę (albo coś mocniejszego), bo przed Wami analiza rankingów Lechia Gdańsk i ich piłkarskich perypetii w przeciągu ostatnich miesięcy.
Lechia na fali… tylko że przyboju
Sezon 2023 to dla Lechii Gdańsk jak jazda rollercoasterem na wstecznym. Spadek z Ekstraklasy w sezonie 2022/2023 był jak kubeł zimnej wody — i to nie z Bałtyku. Klub, który jeszcze niedawno gościł największe gwiazdy naszej ligi, teraz musiał przyzwyczaić się do realiów Fortuna 1. Ligi. I, co ciekawe, także tutaj nie wszystko poszło zgodnie z planem.
Na początku sezonu Lechia potraktowała swoją obecność w niższej klasie rozgrywkowej jako chwilowy przystanek. Plany były jasne — szybki powrót na salony. Jednakże tabela pokazała bezlitośnie, że Fortuna może i lubi sprzyjać odważnym, ale szczególnie tym, którzy strzelają gole. Średnia bramek? Taka sobie. Obrona? Przegrywała starcia z ofensywą rywali częściej niż powinno się przyzwoicie wspominać przy stole z kaszubską zupą rybną.
Ale jak wyglądają rankingi Lechia Gdańsk?
Nie samym miejscem w tabeli żyje kibic. W ostatnich rankingach Lechia Gdańsk notuje wahania — od aspiracji do lidera tabeli, po spektakularne zjazdy w dół niczym sanki po górce na Chełmie. W ujęciu statystycznym Lechia balansuje gdzieś między środkiem a górną częścią tabeli Fortuna 1. Ligi, co niestety nie daje gwarancji upragnionego awansu.
W rankingu skuteczności strzeleckiej drużyna plasuje się w drugiej dziesiątce ligi… co jest jakby trochę rozczarowujące. Gdyby strzelane bramki przeliczano na styl i zaangażowanie, Gdańsk miałby podium murowane. Ale niestety – w tej grze liczby mówią wszystko. W punktacji fair play – tu niespodzianka! Lechia prezentuje się całkiem nieźle. Może nie zdobywa bramek, ale przynajmniej nie zbiera żółtych i czerwonych kart jak pokemony. Czy to początek rebrandingu? Z lechistów w piłkarskich dżentelmenów?
Sztab, transfery i inne cyrki
Nie samą piłką drużyna żyje – no dobra, niby żyje, ale życie piłkarskie to też zmiany kadrowe. W 2023 roku Lechia Gdańsk postawiła na mieszankę doświadczenia z młodością. Problem polegał na tym, że ta mikstura nie zawsze dawała efekt nitroglicerynowy (czytaj: wybuchową formę). Trenerzy zmieniali się jak rękawiczki, z czego nie wszystkie dobrze leżały na tej silnej, biało-zielonej dłoni.
Transfery przychodzące? Kilku obiecujących młokosów oraz kilku weteranów, którzy szukali nowego startu nad Motławą. Transfery wychodzące? Kibice do dziś nie mogą wybaczyć utraty kilku ulubieńców. Mimo to, sztab szkoleniowy nie spuszcza głowy – a my, pełni nadziei, liczymy, że z każdym miesiącem wspomniane układanki kadrowe w końcu złożą się w logiczną całość.
Kibice: serce bije biało-zielonym rytmem
Nie można analizować kondycji Lechii bez wspomnienia o jej najbardziej oddanych towarzyszach – kibicach. Fani biało-zielonych, choć rozczarowani, pokazali pełną klasę, wspierając swoją drużynę w meczach zarówno u siebie, jak i na wyjazdach. Nawet kiedy wyniki przypominały raczej zmagania lokalnej ligi amatorskiej niż aspiracje ekstraklasowe, doping nie ustawał.
Ich obecność na stadionie przy Traugutta i kreatywne oprawy sprawiają, że nawet osoby z zerowym zainteresowaniem piłką mogą poczuć się jak uczestnicy widowiska z gatunku sport + teatr dramatyczny. Bez względu na rankingi Lechia Gdańsk ma coś, czego nie da się zmierzyć żadną statystyką – lojalność fanów. Ona też może być paliwem, które doprowadzi klub do upragnionego upragnionego celu: którąś z kolei próbą powrotu do elity.
Sezon 2023 był dla Lechii Gdańsk czasem nauki – czasem gorzkiej, pełnej zakrętów i prób cierpliwości. Choć rankingi Lechia Gdańsk nie pokazują pozytywnej dynamiki na skalę rakiety SpaceX, to mimo wszystko są fundamenty, na których można budować lepszą przyszłość. Czy Fortuna (nomen omen!) będzie łaskawa w sezonie 2024? Czas pokaże. Póki co – trzymajmy kciuki, myjmy szaliki i nie porzucajmy nadziei. Piłka bywa przewrotna. A Lechia… Lechia zawsze walczy do końca.