Nie każdy Gierek to Edward. W cieniu bardziej znanego ojca, który zrewolucjonizował PRL-owską gospodarkę na kredyt, stoi Zygmunt Gierek – człowiek wielu talentów, naukowiec, polityk, a także świetny strateg akademicki. Jeśli jeszcze nie słyszałeś o tym Giereku, to znaczy, że Polska historia w twojej głowie potrzebuje małego „refreshu”. Czas więc odkryć mniej znaną, ale za to bardzo ciekawą postać z naszej najnowszej historii.
Od Śląska po świat – początki Zygmunta Gierka
Zygmunt Gierek urodził się w 1939 roku, co już na starcie mówi nam sporo – przyszedł na świat tuż przed burzą II wojny światowej, a jego dzieciństwo nie należało do książkowo beztroskich. Syn Edwarda Gierka, przyszłego pierwszego sekretarza PZPR, dorastał w cieniu wielkiej polityki, ale sam na długo trzymał się od niej z daleka. To postać, która zamiast agitować na wiecach wolała analizować dane w laboratorium.
Wykształcenie zdobywał z zaangażowaniem – studiował na Uniwersytecie Śląskim, a potem kontynuował edukację we Francji oraz Stanach Zjednoczonych. Tak, tak – młody Gierek nie ograniczał się do rodzimych uczelni. Szybko zdobył tytuł profesora nauk technicznych i zajął się pracą badawczą, głównie w zakresie materiałoznawstwa i inżynierii. Już wtedy było jasne, że nie będzie kontynuować politycznego dziedzictwa ojca, ale zamiast tego wgryzie się w świat nauki jak przystało na prawdziwego pasjonata techniki.
Akademicka gwiazda – nauka zamiast propagandy
Zygmunt Gierek zdobył uznanie w środowisku akademickim nie tylko dzięki nazwisku, ale przede wszystkim dzięki ciężkiej pracy. Przez lata pełnił funkcję rektora Politechniki Częstochowskiej, gdzie z sukcesem rozwijał programy naukowe i międzynarodową współpracę. Jego energia przypominała reaktory, z którymi się zmagał – nie do zatrzymania.
Profesor publikował dziesiątki prac naukowych, recenzował, kierował projektami i… jeździł po świecie. Zamiast partyjnych mówników wybierał wykłady na międzynarodowych konferencjach. Z jednej strony – człowiek nauki, z drugiej – świetny administrator z nutą wizjonera. Jego rektorskie rządy przyniosły rozwój uczelni, a on sam nie stronił od innowacji – dla niego laboratorium było ważniejsze niż salon polityczny.
Polityka? Tak, ale… z dystansem
Choć Zygmunt Gierek unikał polityki jak kotka kąpieli, w końcu dał się w nią wciągnąć. W 2004 roku został europosłem z ramienia Socjaldemokracji Polskiej. Nie był to jednak klasyczny polityk – raczej naukowiec w podróży służbowej do Brukseli. Jako europarlamentarzysta zajmował się głównie tematami, które znał najlepiej: polityką przemysłową, badaniami naukowymi i technologią. Zero populizmu, sto procent merytoryczności.
Jego kadencja w Europarlamencie nie była może spektakularna medialnie, ale wielu komentatorów pozytywnie oceniało jego kompetencje i zaangażowanie. Dla Zygmunta Giereka polityka była bardziej narzędziem do wspierania rozwoju nauki niż celem samym w sobie. A to już coś, prawda?
Jak zapamiętamy Zygmunta Gierka?
Choć nie był ikoną masową jak ojciec, Zygmunt Gierek zostawił po sobie trwały ślad. Jego dokonania naukowe, wkład w rozwój szkolnictwa wyższego, a także umiarkowana, acz kompetentna działalność polityczna pokazują, że można być sobą, nawet mając znane nazwisko. Jego kariera to nie spektakl na scenie, ale praca w cieniu reflektorów – solidna, konsekwentna, efektywna. Zygmunt Gierek to dowód, że drugie pokolenie Gierków miało swoją klasę – inną, spokojniejszą, ale nie mniej zasługującą na uwagę.
Czy będzie o nim kiedyś film? Trudno powiedzieć. Ale jeśli ktoś będzie szukał mentora w stylu „cichy bohater nauki”, to profesor Gierek z pewnością nada się idealnie. Jego życiorys to historia nie o politycznych uniesieniach, ale o budowaniu mostów – dosłownie i w przenośni – między nauką a społeczeństwem.
Przeczytaj więcej na: https://wysokieszpilki.pl/kim-byl-zygmunt-gierek-profil-biograficzny/.